KIM BYLI PRUSOWIE? PODBÓJ PRUS PRUSCY HEROSI CO STAŁO SIĘ Z PRUSAMI ?
POTOMKOWIE PRUSÓW
HERBY PRUSKIE PRUS NAZWISKO Rody Pruskie WYBITNI PRUSOWIE PILEWSKI WINDAK CZARNECKI
GERMANIZM W PRUSACH
GERMAŃSKI MILITARYZM JAK TO Z KRZYŻAKAMI BYŁO I Grunwald Bitwa pod Grunwaldem a Prusowie
KULTURA
Zapisy na Książkę Zabytki SZTUKA I LUDZIE Archeologia PUBLIKACJE Język Prusów
AKTYWNOŚĆ
STOWARZYSZENIE PRUS FORUM FEDERACJA PRUSÓW KLUB PRUSA INNE STOWARZYSZENIA
PRUSARBEITSGEMEINSCHAFT
Prusa The Fourth Baltic State CORRESPONDENCY IN ENGLISH
GENETYKA
Prusowie Pochodzenie Projekt Genetyczny
INNE
ŚMIECHU WARTE - CZY NAPEWNO! NIEZNANY GERMANIZM MAPY
FORUM - Archiwum
HOME FORUM The Society Prus Śmiechu warte - Czy napewno! Dyskusja ogólna CORRESPONDENC Grunwald Język Prusów Badania Genetyczne Geneza Prus Historia w Rodach Kultura Prusów Mazurek Kim byli Prusowie Pruskie Nazwiska Obyczaje u Prusów Pomniki dla Prusów Prusowie Warmia Polityka Nowe Publikacje Mazur - Prus Towarzystwo Jaszczurcze Apel do Parlamentu Europejskiego
MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL
Licznik
PIERWSZA Z SZESNASTU CHORĄGWII
TAM GDZIE DWA ŻYWIOŁY SIĘ ZMAGAJĄ
SOJUSZNIKÓW POTRZEBUJĄ
I GDY TAKICH ZNAJDĄ
TO ICH DLA SWYCH CELÓW MAJĄ
A GDY ICH WYKORZYSTAJĄ
RZADKO DO TYTUŁÓW, RANGI DOPUSZCZAJĄ
I CHOĆBY DARMO IM SŁUŻYLI
HONOR WŁASNY POŚWIĘCILI
ORĘŻ ORAZ PIENIĄDZ
TO I TAK ICH ZA NIC MAJĄ
A W EFEKCIE W NIEBYT
W ZAPOMNIENIE ZASŁUG
W NICOŚĆ PORZUCILI
CHEŁMIŃSKA CHORĄGIEW
W DECYDUJĄCEJ CHWILI
OD KRZYŻAKOW ODSTĄPIŁA
I PRZECIW KRÓLOWI NIE STANĘŁA
I CO IM Z TEGO PRZYSZŁO
I TAK PO CZASIE ODTRĄCENI
NA ZATRACENIE I W NIEBYT POPADLI
WODZOWIE TEJ CHORĄGWI
KTÓRA INNYCH DO BOJU
PRZECIW KORONIE
WIEŚĆ MIAŁA.
RACHUBY RÓŻNE MIELI
NADZIEJE NA BYT WŁASNY SZYBKO PRYSŁY
A KORONA NIEWDZIĘCZNĄ BYŁA
I JAK TU DZIWIĆ SIĘ,
ŻE TAK MAŁO SOJUSZNIKÓW MIAŁA
JEST ZIEMIA SZCZEGÓLNA
PRUSY , WARMIA CZY MAZURY
TA SZCZEGÓLNA ZIEMIA WIELE IMION MA
TO NA NIEJ TOCZYŁY SIĘ WIELKIE
KRWAWE WALKI
POD GRUNWALDEM
KRZYŻACKIE PAŃSTWO POKONANO
WSPÓLNIE TEGO DOKONANO
WIELE SETEK LAT MINĘŁO
I BYŁ TANNENBERG
TANNENBERG TO NIE BYŁ REWANŻ
BO TAM NIEMCY POKONALI ROSJAN
NIE POLAKÓW LITWINÓW I ŻMUDZINÓW
HISTORIA JEST NIEWDZIĘCZNA
NIEKTÓRZY TYLKO WIEDZĄ ,
ŻE GRUNWALD TO NIE TANENBERG
DZIELI ICH PIEĆSET LAT
NIEMCY BŁĘDNIE TWIERDZĄ
ŻE UDAŁ IM SIĘ REWANŻ
CI CO HISTORIĘ TROCHĘ ZNAJĄ
WIEDZĄ JAKA PRAWDA JEST
ALE LEPIEJ GŁOSIĆ, ŻE INACZEJ JEST
TAM POD TANENBERGIEM
POBILI SIĘ ODWIECZNI
POLAKÓW WROGOWIE
I WYKRWAWIALI SIĘ
TAK DŁUGO DOPÓKI NIE UZNAJĄ NAS
ŻEŚMY RÓWNI POŚRÓD RÓWNYCH
TAK DŁUGO BĘDZIEM OPÓR DAWAĆ
DLA CHWAŁY INNYCH I DLA NAS
TA ZIEMIA NAUCZYŁA TEGO NAS
TYSIĄC LAT W TYŁ
I NA TYSIĄC LAT W PRZÓD
ŻE ABY BYĆ I ŻYĆ
TRZEBA TWARDYM BYĆ
WALCZYĆ I ZWYCIĘŻAĆ
JAK KOPERNIK W OLSZTYNIE
WIERNYM SYNEM SWOJEJ ZIEMI BYŁ
JEGO CHWAŁA NIE PRZEMINIE
NIE MINĄŁ WIEK I KOLEJNY DRAMAT
DOPADŁ LUDZI I ZIEMIĘ TĄ
TA ŚWIĘTA ZIEMIA POTRZEBUJE
ZROZUMIENIA I POKOJU
DOŚĆ JUŻ NIENAWIŚCI
WYSIEDLEŃ I KRZYWD
CZAS NAUCZYĆ SIĘ WRAZ Z INNYMI
WSPÓLNIE ŻYĆ
MOŻNA PRZECIEŻ PIĘKNIE RÓŻNIĆ SIĘ
A NIE TYLKO SIĘ ZE SOBĄ BIĆ
LUTY 2011
PRZEMYŚLENIA O LUDACH PRUSAMI ZWANYMI
MOJEJ RODZINNEJ ZIEMI
KORONIE I GRUNWALDZIE
(nadesłał Pan Wiesław Kubiak)
Bitwa pod Grunwaldem a Prusowie.
Przed 600-leciem rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, historyczna literatura polska została wzbogacona licznymi publikacjami,
których generalną ideą było rzucenie nowego światła na największą bitwę okresu średniowiecza w Europie.
Same obchody tej uroczystości wykazały jak ubogie intelektualnie mamy elity, które nie były zdolne nadać właściwy ton tej wielkiej i okrągłej rocznicy, a także ażeby jej historyczną wielkość i polityczne znaczenie przedstawić. Brak udziału w obchodach przedstawicieli wielu nacji biorących udział w bitwie a w tym Rusinów, Tatarów i Czechów świadczy o tym ilu i jakich mamy przyjaciół i stwierdzić można, że nie może to napawać nas Polaków optymizmem. Sam powiadomiłem o żyjących potomkach rodu, których przodek był obecny w bitwie. Nikogo to nie interesowało. Temat ten jak i organizatorzy nie wart jest więcej słów.
Inaczej ma się publikowana tematyka bitwy szczególnie w pracy Sławomira Jóźwiaka, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Adama Szweda, Sobiesława Szybkowskiego pod tytułem
“Wojna Polski i Litwy z Zakonem krzyżackim w latach 1409-1411”.
Pozycja godna polecenia. Bardzo dużo ciekawych dywagacji, jak zwykle z pominięciem udziału rdzennych Prusów w tym wielkim wydarzeniu roku 1410.
Moje zainteresowanie skupia się na niektórych elementach strategii tej bitwy, w której uczestniczyło dwóch wybitnych strategów. Król Korony Polskiej Władysław Jagiełło wspomagany był przez wschodnich sąsiadów: Litwę, Ruś i Tatarów. Wszystkich ich cechował odmienny sposób taktyki wojowania. Zaletą wojska Jagiełły była jego taktyczna nieprzewidywalność. Bitwa pod Grunwaldem nie była dziełem przypadkowości jak można wyczytać w wielu pracach, a dziełem wnikliwej strategii.
Drugi strateg Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Urlich von Jungingen wspomagany przez rycerstwo zachodniej Europy z jej przestarzałą taktyką prowadzenia bitew, gromadnie, czołowo i do skutku.
Obydwaj oni wokół siebie posiadali świtę najlepszych doradców i taktyków wojennych.
Wojenny szlak Jagiełły zacząć należy od Kurzętnika. Trzeba podkreślić, że Jagiełło posługiwał się pruskimi przewodnikami, którzy nie tylko znali doskonale teren, ale również mieli możność zasięgania języka wśród pruskich mieszkańcach. Jedni i drudzy byli wrogo nastawieni do Krzyżaków.
W Kurzętniku bez wątpliwości doszukiwać się można krzyżackiego podstępu ale zupełnie innego rodzaju - symulowania zasadzki.
Krzyżacy opóźnieni byli w koncentracji zakonnych wojsk, ich zagony ciągle się jeszcze schodziły i potrzebowali czasu na koncentrację. Nie znaczy to, że Kurzętnik był nie dozbrojony, a wręcz na pewno stawiłby poważny opór który zdecydowanie osłabiłby Jagiełłę. Zapalowanie brodów wręcz świadczy, że Krzyżacy za wszelką cenę nie chcieli dopuścić żeby Jagiełło przekroczył Drwęce i szedł trasą przez Kurzętnik. Niedaleka od Kurzętnika obecność Urlicha von Jungingena byłaby wtedy dużym zagrożeniem, gdyby Jagiełło zdecydował się na jego zdobycie.
Jagiełło doskonale wiedział, że pokonanie Krzyżaków nie będzie rezultatem zdobycia jednego czy nawet kilku zamków, i że musi dojść do decydującego spotkania na polu bitwy. Zamki zdobywa się dopiero po zwycięskiej bitwie.
Jagiełło sam, kiedy Krzyżacy w roku 1409 atakowali pograniczne zamki Rzeczpospolitej rozkazał niebronienie ich. Na takie dictum nasuwają się myśli: miało dojść do bitewnego rozstrzygnięcia konfliktu z Krzyżakami a zdobywanie zamku połączone było z własnymi stratami, a później każdy zdobyty zamek też trzeba było obsadzać załogą osłabiając tym samym swoje hufce. Była to duża logika postępowaniu Jagiełły gdyż przede wszystkim chodziło o rozgromienie Krzyżaków a dopiero później zdobywanie zamków.
Kurzętnik był krzyżackim manewrem a raczej fortelem na przedłużenie marszu wojsk sojuszniczych, w celu uzyskania czasu do pełnej koncentracji wojsk Zakonu .
W krzyżackiej kampanii roku 1409 dochowała się dokumentacja z jaką precyzją Krzyżacy byli poinformowani o polskiej stronie i niewątpliwie Kurzętnik był okazją dla obu stron wywiadu.
Szlakiem pochodu wojsk Jagiełły była rzeka Drwęca aż do założenia obozu w Kalbormii a niektórzy twierdzą, że był on w Leszczu także nad jeziorem Dąbrowa Wielka 13/14 Lipca 1410 roku. Ten szlak na pewno brukiem nie był bity, a taki doświadczony wódz w bojach jak Jagiełło wiedział, że w polowaniu na zwierza zasadza się na szlaku jego wędrówki. Teoria pójścia szlakiem Dąbrowna, ponieważ był to stary szlak, jest teorią anemiczną.
Wiemy dużo o marszu wojsk królewskich za to dużo mniej posiadamy wiedzy o marszu i konsolidacji wojsk krzyżackich są to przeważnie dywagacje. Obecnym historykom, jest na rękę twierdzić, że oba wojska szły równolegle, a byłby to niesamowity zbieg okoliczności. Wojsko Zakonu podczas marszu cały czas ulegało konsolidacji poprzez przybywanie nowych rycerskich pocztów w przeciwieństwie do Jagiełły który maszerował z całą swoją armią.
Krzyżackie forpoczty wyprzedzały wojsko Jagiełły i to one ustanowiły miejsce obozu i defensywnych pozycji zakonnych i ich europejskich sprzymierzeńców w Grunwaldzie Stębarku, Łodwigowie. Również przez nich została wzmocniona załoga Dąbrowna.
Jedna i druga strona miały swój wywiad i dobrze były informowane jak przebiega pochód ich przeciwników. Tu przewagę miał napewno Jagiełło, przewodnikami byli Prusowie i to oni dostarczali informacji przeciwko znienawidzonym Krzyżakom.
Jagiełło stając obozem nad jeziorem Dąbrowa Wielka musiał sobie doskonale zdawać sprawę o bliskości decydującej bitwy i od tego momentu rozpoczyna się już jego strategia.
Decyzja zapada, zdobycie silnie ufortyfikowanej miejscowości Dąbrowno. Piękna decyzja. Zniszczenie Dąbrowna dawało zabezpieczenie tyłom wojska Jagiełły od napadu w trakcie dalszego pochodu jak również nie dania możności złapania się we dwa ognie. Również było to wydarzeniem bardzo ważnym, gdyż pokonanie Krzyżaków w Dąbrownie podniosło morale i rozgrzało w wojsku Jagiełły chęć do walki. Przed bitwą po długim marszu była to rozgrzewka wojenna dodająca wszystkim animuszu do stoczenia walki z Zakonem.
Atak na Dąbrowno nie był w celu udowodnienia Krzyżakom wyższości i zdolności sprzymierzonych wojsk, ale na pewno obniżyło to ich morale. W tej akcji udział mogła mieć tylko mała część wojska i w większości byli to piesi.

Twierdzenie, że następstwem tej małej wiktorii miał być pochód Jagiełły przez zgliszcza Dąbrowna pomiędzy jeziorami Dąbrowa Wielkia i Mała delikatnie mówiąc jest wprost niewiarygodne. Proszę spojrzeć na powyższą mapkę i lokalizację Dąbrowna.
W najwęższym miejscu mówimy o około 400-tu metrach szerokości przesmyku, dalej klinowo rozszerzający się. Czy ktoś z militarystów chciałby znaleźć się z około trzydziestotysięczną armią w takim kotle bez możliwości rozwinięcia skrzydeł a jeszcze w razie paniki tratować jeden drugiego.
Nie mogło być nawet takiej myśli, przemarszu wojska przez Dąbrowno jak również można mieć pewność, że Krzyżacy wykorzystaliby tą okazję bez namysłu i skończyłoby się klęską Jagiełły. Natomiast celem jego było zajście Krzyżakom na pole bitwy od zachodu.
Minimum trzydziestotysięczne wojsko było w ciągłym marszu, kiedy jedni maszerowali inni odpoczywali jednocześnie będąc blisko siebie. To wojsko cały czas szło.
Szlak pochodu do Ulnowa musiał dla wojska być świetnie wytyczony przez przewodników zgodnie ze strategicznymi założeniami i forpoczty Jagiełły już o świcie 15 lipca były na miejscu w Ulnowie a wojsko cały czas napływało nad jezioro Łubień.
W tym samym czasie Krzyżacy nie bardzo wiedzieli o zamiarach Jagiełły i napewno zdobycie Dąbrowna zdezorientowało Krzyżaków. Przyjęli pozycje defensywne, oczekiwano na bitwę z dużą niewiedzą o strategii Jagiełły. Wielki błąd Krzyżaków.
Konsultacje w związku z napływającymi informacjami o Krzyżakach powodowało, że w obozie Jagiełły wśród dowódców musiało wrzeć w rozmieszczaniu zbrojnych na pozycjach.
Bardzo wczesnym rankiem wojska królewskie były już po zakończonym marszu, dystans z Kalbormii do Ulnowa w przybliżeniu można przyjąć na około 15 km.
Wczesne przybycie i szybkie rozmieszczenie na pozycjach pozwoliły wojsku na odpoczynek, poczęstunek nakarmienie koni i napojenie ich w jeziorze Łubień. Żaden z historyków nie podaje do rozwagi pojenie zwierząt.
Organizacyjnie z wielką sprawnością wojska zostały rozmieszczone. Po naradzie z dowódcami Jagiełło pozwolił zbrojnym na odpoczynek. Ci którzy chcieli modlić się, inni odpoczywać z opisów wiemy, że mieli dużo czasu.
Znużeni oczekiwaniem na bitwę Krzyżacy posyłają słynne dwa miecze które bardzo wyrachowany w bojach Jagiełło przyjmuje ze spokojem.
Szwedzki historyk wymyślił banalny powód podarunku mieczów Jagielle, pisząc, że opóźnienie rozpoczęcia bitwy spowoduje świecenie słońca im w oczy. Proszę wybaczyć ale to Krzyżacy od świtu byli prażeni słońcem ponieważ ich szyki były na wschodzie w stosunku do wojsk Jagiełły. Nie brał pod uwagę, że opóźnienie bitwy pod tym względem było na korzyść wojsk Zakonu. Bitwa rozpoczęła się około południa a w tym czasie słońce wszystkim równo świeciło. Szwed mógłby pomyśleć, że nie tylko rycerstwo zakonne w oczekiwaniu na bitwę prażone było w zbrojach, a trzeba też było pomyśleć o koniach skorych do wodopoju a strumyk płynący ze zmąconą wodą jeżeli w ogóle płynął na pewno nie był zadowalający dla tysięcy koni.
Szwed wykazał dużą naiwność.

Ewidentnym jest, że Jagiełło nie śpieszył z rozpoczęciem bitwy a ona sama nie była frontalnym uderzeniem wszystkich sił, dowodem tego, że pierwsze uderzenie było Litwinów, Rusinów i Tatarów, a kiedy zaczęli uchodzić z pola bitwy Krzyżacy puścili się za nimi w pościg.
I co najważniejsze, gdyby atak Jagiełły był jednoczesny z ciężko zbrojnymi, nie uszłoby to uwadze lewego krzyżackiego skrzydła. Nie poszliby w pościg za sojusznikami Jagiełły a przygotowywaliby się do zamknięcia ciężko zbrojnych Jagiełły w kocioł. Nie zapominajmy, że wtedy Krzyżacy w odwodzie posiadaliby jeszcze 16-cie odwodowych chorągwi i mogły one być użyte na ewentualny powrót sojuszników Korony.
Inicjatywa cały czas była w rękach Jagiełły i bitwa nie mogła trwać aż siedem godzin: góra pięć. Czasu na odpoczynek nie było. W trakcie bitwy Jagiełło kontrolował taktykę i wykorzystując błędy Krzyżaków odpowiednio ją zmieniał .
Podczas przebiegu całej bitwy, łatwo dostrzec bezradność Krzyżaków. Użycie odwodowych 16-tu chorągwi (wśród nich ciągle zagadkowa rola Chorągwi Chełmińskiej) było ostatecznością,
a przewidziano ich użycie do przypieczętowania zwycięstwa.
Żaden z historyków nie rozważa wątku krzyżackiego w ich kronikach o bitwie pod Grunwaldem, że Prusowie nie wykazali się bitnością. Prawie całe lewe skrzydło krzyżackiego wojska składało się z lekkozbrojnych Prusów. To oni starli się z Litwinami. Jak wiemy to skrzydło nic w bitwie nie osiągnęło. Mówi to wiele. Po pierwsze nie sprzyjali stronie, po której kazano im stanąć do walki. Po drugie w trakcie pościgu, mieli świadomość, że przed nimi są Litwini. Świadczyły o tym litewskie chorągwie. Powszechnie wiadomo, że wielu uczestników pościgu zbiegło z pola bitwy.
Twierdzenie, że był to objaw tchórzostwa jest daleko idącym myślowym skrótem. Pruskie rycerstwo z Sambii i innych dzielnic pogranicza z Litwą, nie miało ochoty ani woli walki z Litwinami. Takie zachowanie Prusów uważać możemy jako sojusznicze Jagielle.
Należy jeszcze raz podkreślić geniusz taktycznych ustaleń Jagiełły i Witolda, polegających na rozpoczęciu bitwy od lewego
Krzyżackiego skrzydła a w następstwie pójście Litwinów w rozsypkę.
W ten oto sposób, przestało istnieć lewe krzyżackie skrzydło na polu bitwy Grundwaldzkiej
a Litwini w ustalonej taktyce, powrócili i w decydującym bitwy momencie wsparli Jagiełłę przyczyniając się do zwycięstwa Korony.
Historykom, którzy chcą rzucić nowe światło na tę wielką bitwę sugerowałbym wydobycie wszystkich Jagiełły dokumentów, rozkazów, narad, korespondencji, zachowań itd. dla przestudiowania na tej bazie sposobu myślenia króla i podejmowania przezeń decyzji. Pomogło by to w rozwiązaniu wielu pytań. Nie spotkałem dotychczas takiej naukowej pracy , która byłaby przestudiowaną charakterystyką Jagiełły, osobowości, jego sposobu myślenia, a są tylko wątki i dywagacje. Warto to zrobić, ponieważ Bitwa pod Grunwaldem w strategii i historii wojowania jest największą
niecodziennością. Dzisiaj nauka potrafi wszystko.
Towarzystwo Jaszczurcze
Historycy, i tak ma się to od stuleci, ignorują rolę pruskiej szlachty z ziemi chełmińskiej w jej stosunkach z Koroną. Mam na myśli przełom XIV-XV wieku i cały wiek XV a później to można rzec, że ich pruska tożsamość uległa zanikowi.
W Bitwie pod Grunwaldem przymuszona przysięgą rycerską Chorągiew Chełmińska reprezentująca rycerstwo o pruskim rodowodzie głównie z Pomezani była po stronie Krzyżaków. Elita tej Chorągwi, jej dowództwo to Jaszczurkowcy pozostający w bliskich kontaktach z Koroną.
Można domniemywać i to z dużą pewnością, że kontakty te odnosiły się do najbliższego otoczenia Jagiełły, z Polakami było im dużo dalej i trudniej układać się ze względu na lekceważący ich stosunek do Prusów, chociaż korzystali z ich usług.
Towarzystwo Jaszczurcze liczyło na Koronę, że uda się oderwać Ziemię Chełmińską od Zakonu i przyłączyć ją do Korony. Były to cele polityczne a nie miłośc do Polski. Brak pełnej dokumentacji i zakłamanie w stosunku do Prusów do dnia dzisiejszego nie pozwala historykom na stawienie czoła temu zagadnieniu. Z kolei nie mają ograniczeń w innych dywagacjach.
Ze względu na nieobliczalne konsekwencje ze strony Zakonu, rola Chorągwi Chełmińskiej po obu stronach musiała być bardzo utajniona.
Dla Jagiełły wiedza o ustawieniu wojsk Zakonu na polu grunwaldzkim, miała ogromne znaczenie. Informacja o ustawieniu formacji Krzyżaków, pochodzić mogła tylko
od Jaszczurkowców. Chorągiew Chełmińska była w obozie Zakonu. Wiedzę tę mógł dostarczyć tylko ktoś cieszący się pełnym zaufaniem kogoś znaczącego w polskim obozie.
Kto nim był? Mógł być nim jeden z dowodzących pruskimi przewodnikami przy samym Jagielle.
Taka informacja z jej poświadczeniem wiarygodności w obozie króla mogła tylko pochodzić od Mikołaja z Pilewic, Jaszczurkowca i członka Chorągwi Chełmińskiej.
Na niego padło pierwsze krzyżackie podejrzenie o zdradę Zakonu. Podczas rewizji w posesji Mikołaja z Pilewic Krzyżacy znaleźli wrogą Zakonowi korespondencję z Koroną wraz ze strzępami proporczyków polskich. Tymi proporczykami identyfikowali się kurierzy z Korony. Było to podstawą do pojmania Mikołaja z Pilewic i bez sądu wykonania na nim wyroku śmierci.
Wielokrotnie mówi się o bardzo czynnej walce Chorągwi Chełmińskiej pod Grunwaldem przeciwko Koronie, i że poddała się dopiero kiedy klęska Krzyżaków była oczywista. Nie ma na to dowodów.
Natomiast bez wątpienia chorągiew była wśród ostatnich szesnastu odwodowych chorągwi. Chorągiew Chełmińska poprowadziła gości na pole bitwy. Zwłoki Urlicha von Jungingen znaleziono wśród komturów więc nie mógł dowodzić chorągwiami gości. Nie było w bitwach przypadku żeby główne zastępy rycerstwa związane w walce na śmierć i życie nie były w zasięgu widzenia lub były zostawiane przez swojego wodza. Takie zdarzenie mogło doprowadzić walczących wręcz do paniki.
|
A może to było jak w „Pieśni o pruskiej porażce” z roku 1510: | |
| Chełmińskie wojsko zostało, Chorągiew szesnaście miało. W tym mistrz z Krzyżowniki jął stronić, Chcąc Polaków w sak nagonić. |
Chorągiew Chełmińska do boju gotowa, A z nią szesnaście chorągwi. Mistrz krzyżacki postanowił oskrzydlać, Chcąc Polaków w kocioł nagonić. |
Jeśli Mistrz krzyżacki miałby poprowadzić szesnaście chorągwi do oskrzydlenia wojsk Jagiełły, a taki rzeczywiście był jego cel, to znaleźć powinien się wśród wziętych do niewoli albo poległych odwodu. Zginął razem z komturami. Oskrzydlenie ciężko zbrojnych Jagiełły bez wątpienia było ostatnią nadzieją Urlicha von Jungingen, i taki wydał rozkaz.
Licznej grupie Jagiełły pruskich przewodników przewodzili również Prusowie Trojan z Krasnego Stawu i Jan Grynwald przyjaciel innego Prusa rycerza Mikołaja z Durąga zdobywcy Ostródy. Mieli bliskie kontakty z Towarzystwem Jaszczurczym, możliwe, że nawet przez związki rodzinne.
Przypisywanie, że Stanisław z Bolemina identyfikował zwłoki Mistrza i jego komturów nie powinno otrzymać aprobaty, ponieważ w otoczeniu Jagiełły znalazł się dopiero 16-go lipca a mogli zrobić to tylko rycerze z Chorągwi Chełmińskiej.
Wiemy z wypłaty żołdu podczas najazdu na Ziemię Dobrzyńską, że stan Chorągwi Chełmińskiej wynosił 333 zbrojnych. Na pewno nie była to pełna mobilizacja, jaka musiała nastąpić do konfliktu z Jagiełłą. Chorągiew Chełmińska przedstawiała więc poważną strategiczną siłę a nie jak ją bagatelizują historycy.
Nie omieszkam podać, że Ziemia Dobrzyńska w wyniku dzielnicowego podziału była lennem polskiego księcia. W wyniku zadłużenia u Krzyżaków stała się ich lennem.
Polsko - pruska, chełmińska szlachta wykupiła to lenno od Krzyżaków. Po okresie spokoju a przed Grunwaldem, Ziemia Dobrzyńska zbrojnie została zagarnięta przez Krzyżaków.
Gęsto zaludniona Ziemia Chełmińska wśród członków swojej Chorągwi miała również zbrojnych z ościennych ziem. W Bitwie pod Grunwaldem ocenić ją można razem z rycerzami na około 600-et zbrojnych.
Po bitwie i później nie ma żadnych wzmianek, że wśród rycerstwa chełmińskiego czy Jaszczurkowców podczas bitwy były straty i to
też świadczy przeciwko twierdzeniu o aktywnym uczestniczeniu ich w bitwie przeciwko wojsku Jagiełły.
A dla przykładu, takie informacje miały miejsce, chociażby Gdańsk, dostarczył 1200 wojów z czego powróciło tylko 300.
Samo poddanie się Chorągwi Chełmińskiej spowodowało nie tylko spowolnienie ataku 16-tu chorągwi ale również totalne zamieszanie w ich szykach. To był bardzo cenny czas dla Jagiełły żeby przeorganizować szyki swoich zbrojnych.
Dodatkowym dowodem tego, jest duża Jaszczurkowców zbrojna świeżość w zdobywaniu zamków Zakonu i przekazywania ich na rzecz Jagiełły.
Gdyby członkowie Chorągwi Chełmińskiej bili się krwawo w Bitwie pod Grunwaldem nie zdobywaliby zamków na rzecz Jagiełły to później Krzyżacy krwawo nie rozprawialiby się z nimi a oni wręcz razem z Czechami i inymi poszliby do Malborka po żołd.
Nie bez kozery w kronikach krzyżackich oni sami piszą, że Bitwa pod Grunwaldem została przegrana za sprawą zdrady Zakonu przez Chorągiew Chełmińską.
Takich wywodów można by znaleźć z pewnością więcej, ale zakończę, że rycerstwo chełmińskie nie bez powodu opuściło swoje rodzinne dziedziny i szukało azylu przed krzyżacką zemstą.
Pruska szlachta chełmińska na pewno wiele spodziewała się po zwycięstwie Jagiełły pod Grunwaldem. Spotkał ich wielki zawód, poza azylem nic nie uzyskali od Korony.
Ciekawe, jak głęboko tkwiła pamięć o niepokonanych przez Polaków Prusach.
Pod tym tytułem chciałbym przedstawić losy potomków, rdzennych mieszkańców zachodniej części Prus, ich kariery, jaki był ich rozwój i koniec. Dotyczyć to będzie Prusów pochodzących z Pomezanii, gdyż o innych którzy przetrwali podbój w dalszych prowincjach Prus wiedzy nie posiadam. Źródłem wiedzy do tych rozmyślań i dywagacji jest praca prof. G. Białuńskiego “Ród Prusa Kleca”, jak narazie jedyna rozpracowana biografia pruskiego rodu, i inne dokumenty.
Po pierwszym Prusów powstaniu w wyniku pokojowego Traktatu Dzierżgońskiego
znaczna część Nobilesów i ludności z Pomezanii, stając się wasalami biskupa pomezańskiego i będąca pod jego protektoratem, ocalała. To oni kilkadziesiąt lat później stanowią warstwę chełmińskiej szlachty. W roku 1397 pruska szlachta zorganizowała się w Towarzystwie Jaszczurczym. Nie szukali ustanowienia pruskiej niepodległości, a chcieli na ziemi przodków uzyskać polityczne prawa i spostrzegania ich etnicznej tożsamości w partnerskim protektoracie.
Tylko z kim?
Pruska szlachta posiadacze ziemi, pomimo, że bez wiary w teutońską sprawiedliwość, zobowiązani byli, rycerską przysięgą do zbrojnego służenia na rzecz Krzyżaków. Jednak bliskie kontakty z Koroną dały nadzieję, że to jednak w niej będą mogli szukać oparcia.
Bojowe zachowanie się szlachty po stronie Jagiełły, porzucenie rycerskiej przysięgi , było i pozostało niezauważane i wyraźnie lekceważone tak przez polskich uczestników bitwy i im współczesnych historyków, jak i w obecnej polskiej historycznej literaturze.
Po zwycięstwie wojsk sojuszniczych nad Krzyżakami, polska strony nie miała żadnych zamiarów w stosunku do Prusów, żeby z ich roli lokalnych sprzymierzeńców stworzyć strategiczną zaporę dla krzyżackich ambicji do kontynuowania militarnych zapędów. Przykładem, jest obsadzanie zdobycznych zamków załogami polskimi, a mógł być taki precedens z zamkami indywidualnie przez Prusów zdobytymi.
Forma w jakiej je zdobywano, świadczyła, że Krzyżacy do ich obrony spędzili okoliczną pruską ludność zostawiając ich z kilkoma Krzyżakami. To dzięki lokalnej obsadzie dwaj rycerze Mikołaj I z Pilewic, Jan z Pułkowa zdobyli Kowalewo czy jeden rycerz Mikołaj z Durąga zdobył Ostródę i “zakonnych wyciągano za ich brody”.
Nie było to jednak oczywistym dla polskiego dowództwa, że nieliczna pruska szlachta miała nie tylko bardzo duży mir wśród lokalnej pruskiej społeczności ale i wpływy na nich. Powierzenie roli obsadzania tych zamków potomkom Prusów bądź co bądź ciągle gospodarzom, utrwaliłoby Koronie prawdziwą kontrolę tych ziem.
Strona polska nie posiadała żadnej politycznej strategii, a to, że w pokojowym traktacie Krzyżacy podpisali, że nie będzie reperkusji w stosunku do tych którzy poddali się pod Grunwaldem , jak później dowiodły wydarzenia nie zbyt wiele znaczyło.
Jakże inne było Korony zachowanie w stosunku do krzyżackich zaciężnych, rycerzy jeńców, przeważnie Czechów. Przyprowadzono ich pod mury Malborka dla uzyskania przez nich niezapłaconego od Krzyżaków żołdu poczem uwolniono ich. To oni, mieli później zaufanie Korony.
Jaszczurkowcy - pruska szlachta chełmińska nic nie uzyskała od Jagiełły, jak tylko azyl w Rzeczpospolitej z którego po podpisaniu traktatu pokojowego część zrezygnowała i wróciła na swoje dziedziny żeby z rąk Zakonu stracić życie.
W ten oto sposób skończyły się polityczne aspiracje potomków Prusów, a w tych w których widzieli sprzymierzeńców, można tylko przypisać im brak tak strategicznej jak i politycznej myśli na Teutonów. W rezultacie, następne stulecia z tego powodu doprowadzały Polskę do osłabiania a w rezultacie do narodowej katastrofy. Polacy potrafili wygrywać bitwy, ale dużo gorzej było z wojnami.
Po tych wydarzeniach przeciwko krzyżackiemu ekonomicznemu ciemiężeniu Prus, powstał Związek Pruski, zrzeszający nie tylko zbuntowaną szlachtę Prusów ale i mieszczaństwo z niemieckimi osadnikami.
Przy wsparciu króla Polski Kazimierza Jagiellończyka sytuacja ta, doprowadziła do zbrojnego konfliktu w wyniku którego wybuchła wojna trzynastoletnia i jak wskazuje sama jej nazwa, długoletnia, kosztowna, doprowadzająca ludność terytorium Prus do ruiny.
Wojna bardzo aktywna ze strony polskiej była nie tylko zmaganiem wojennym ale w wysokim stopniu była umacnianiem wpływów polskich i kontroli nad zachodnią częścią Prus.
Wielka aktywność Polaków, w obsadzaniu nie tylko stanowisk ale z jednoczesnym zdobywaniem majętności i spychaniu w polityczny niebyt pruskiej szlachty która nadal inwestowała zaufanie w Koronie.
Nie mieli innego wyjścia.
Wydatki wojenne dla Korony były tak duże, że kosztami były obciążone miasta, ale i tak było za mało. Na zaciężnych król musiał zaciągać prywatne pożyczki.
Zamożny ród Bażyńskich, osiadły w Prusach, uprzednie korzenie i tradycje do końca nie są znane, szerokim gestem świadczył usługi finansowe Koronie. W czasie wojny dobrze cały czas sytuowani z gubernatorskim i innymi stanowiskami, użyczający finanse na zaciężnych Korony ale bez zbrojnego zaangażowania.
Członkowie rodu, w różnych usługach i manipulacjach czerpali z Korony duże finansowe korzyści. Jednocześnie niektórzy z rodu tego, zapewne dla zabezpieczenia majątku współpracowali z Krzyżakami, gdyby militarna sytuacja nie korzystna była dla Korony.
To oni intensywnie gromadząc gruntowe majętności są przykładem grupy polskich oligarchów na Prusach. Tak w czasie wojny jak i później z wielką butą i lekceważeniem odnoszących się do pruskiej szlachty chełmińskiej, cały czas spychanej na margines politycznego niebytu.
Takiego stanowiska nie wyrażał Kazimierz Jagiellończyk, chociaż zachowania jego zbrojnych były pod dużym znakiem zapytania. W czasie wojny dowódca sił królewskich Piotr Dunin fizycznie rzucił się na sprzymierzeńca Korony, Prusa którego nie omieszkał pobić, Michała z Pilewic który razem z innym Prusem Pawłem von Wusem wystawili na rzecz króla rotę 60-ciu koni. Taki sposób potraktowania sojusznika przez dowódcę polskich sił spowodowało, że wraz ze zbrojnymi odeszli z obozu królewskiego.
Jedną z najwybitniejszych postaci podczas tej wojny był Mikołaj III z Pilewic, wnuk Mikołaja I z Pilewic uczestnika Bitwy po Grunwaldem.
Doszedł do zaszczytu bycia senatorem w Koronie i był darzony ogromnym zaufaniem Kazimierza Jagiellończyka. Wszystko wskazuje, że z powodu tej popularności musiał stać się bardzo niewygodny dla oligarchów. Zorganizowana przez nich intryga zarzucająca mu zdradę interesów polskich dopiero za sprawą i interwencją króla Kazimierza Jagiellończyka oczyściła z zarzutów.
Na podkreślenie zasługują Mikołaja działania na rzecz króla. Cechowała je szeroka wszechstronność. Na polu obronnym, militarnym, strategicznym i dyplomatycznym reprezentował króla w wielu misjach.
Cieszył się wielkim mirem nie tylko wśród szlachty, ale i mieszczan, zasiadając razem z nimi w Radzie Związku Pruskiego. Mikołaj wszystkie obowiązki swoje spełniał bez otrzymywania czy żądania zapłaty, inaczej żołdu, za swoją służbę dla Korony.
Oligarchom i ich machinacjom taka popularność i uznanie u samego króla najwyraźniej nie było na rękę. Dla tych którzy trudnili się bogaceniem było to solą w oku a knucie intryg wokół niego jest tego ewidentnym dowodem.
Krzyżacy też nie byli bezczynni w stosunku do potomków Prusów, spalili jego dobra w rejonie Łukty w tym Łęgucki Młyn. Po Pokoju Toruńskim którego był sygnatariuszem dobra te znalazły się pod krzyżacką kontrolą. Ród Pilewskich doprowadzony został do ruiny.
Wszystkie stanowiska w Prusach Królewskich zostały pod kontrolą oligarchów polskich, a te pozostające jeszcze w rękach szlachty chełmińskiej powoli wygasały.
W roku 1478 na zjeździe Rady Koronnej w Brześciu Kujawskim w niewyjaśnionych okolicznościach, Mikołaj III von Pfeilsdorf odchodzi.
Z jego odejściem, przyjąć można początek totalnej marginalizacji politycznej roli chełmińskiej pruskiej szlachty.
Powyższa inscenizacja przedstawia stosunek Panów w Koronie do zagadnienia lokalnej chełmińskiej szlachty i jest ona różna od polityki Jagiellonów. To już jest bardzo obszerny temat, królowie nie na wszystko mieli wpływ.
I tylko jeszcze, jak inny był stosunek Jagiellonów do chełmińczyków. Od czasów Towarzystwa Jaszczurczego już od Jagiełły szlachta chełmińska postrzegana była jako sprzymierzeńcy. Dali dowód tego podczas Bitwy pod Grunwaldem, takie stanowisko zaufania też reprezentował król Kazimierz Jagiellończyk.
Podczas jego panowania było jeszcze możliwe dla potomków Prusów zajmowanie stanowisk, ale nie wśród oligarchów, gdyż to oni utrudniali jakąkolwiek współpracę.
Po śmierci Mikołaja król Kazimierz doceniając jego zasługi wspierał ród dając najstarszemu synowi starostwo tczewskie, nie były to rdzenne Prusy, jednocześnie wspomagał ich finansowo.
Ta decyzja finansowania, była jeszcze egzekwowana za panowania króla Jana Olbrachta i króla Aleksandra Jagiellończyka. Pilewscy razem ze szlachtą chełmińską dokonali bardzo dużo w kierunku przymierza z Polską Jagiellonów.
Polska nie skorzystała, a dla nich dobrze to się nie skończyło.
W tej części Prus zakończył się na tych wydarzeniach ślad bytu i tożsamości potomków Prusów, a w powstałych polskich Prusach Królewskich jak i w niemieckich Prusach Książęcych już nawet nie wiedziano z skąd słowo
Prus pochodzi.
Luty 2011
www.Prusowie.pl - english


